Wina


Wino z mniszka lekarskiego

1,5 - 2 litry kwiatów
1,3 kg cukru
135 g rodzynków sułtanek
1,5 pomarańczy
drożdże Tokay - cała paczka
pożywka - pół łyżeczki
kwasek cytr. - pół łyżeczki
Wino z mniszka lekarskiego jest jednym z ciekawszych trunków ze względu na oryginalność materiału, z którego jest wykonany. Również smakowo dostarcza dużej satysfakcji. Mniszek lekarski pojawia się wczesną wiosną i jest niewiele czasu na zebranie kwiatostanu, ponieważ szybko przekwita.

W pierwszej kolejności musimy zlokalizować odpowiednie miejsce, w którym mniszek występuje w dużych ilościach. Najlepiej, gdy miejsce to jest położone z dala od dróg, co daje gwarancję, że kwiaty nie będą zawierały szkodliwych substancji. Kwiaty na wino najlepiej zbierać jak najwcześniej, kiedy są jeszcze młode. Od pierwszych kwiatów do momentu, gdy kwiat przemienia się w dmuchawiec mija niewiele ponad 2 tygodnie, więc trzeba się spieszyć. Z kwiatu trzeba oddzielić żółte płatki od reszty, bo tylko z płatków można zrobić wino o dobrym smaku. Wszelkie zielone pozostałości po kielichu czy łodygach wpłyną niekorzystnie na smak wina.
Na fotografiach po lewej stronie w bardziej szczegółowy sposób pokazuję "obróbkę" kwiatka. Nie należy jednak zbytnio być skrupulatnym przy oddzielaniu płatków, bo by się ich do wieczora nie zebrało. Zielone kawałki oddzielimy później w domu. Można także pozrywać kwiatki, a dopiero w domu je poobierać. Ja wolę obierać je na miejscu tak, by płatki nie były zabrudzone sokiem z łodyg, który mógłby wprowadzić smak goryczy do wina.

Kwiatki najlepiej jest zbierać do kubka. Dzięki temu znamy w przybliżeniu zebraną objętość. Płatki w kubku można nieco poupychać.

W trakcie zbierania mniszka, gdy kwiatki obieramy podczas zbiorów, mogą się trafić zielone szypułki. Dobrze jest po zebraniu kwiatów jeszcze raz przeglądnąć zbiory i powybierać resztę zielonych pozostałości - pokazuje to kolejna fotografia. Jak widać zielonych fragmentów kwiatów trochę się uzbierało. Na tej fotografii widać ok. 2 litrów kwiatów, tj. 10 standardowego rozmiaru kubków. Taką ilość w dwie osoby można zebrać w około 2 godziny, zatem nie jest to tak nieosiągalne jak by się mogło wydawać.
Kwiatki można umieścić w takiej szklanej brytwannie jak na fotografii lub w innym pojemniku z przykrywką. Do kwiatów dodajemy ok. 135 g rodzynków sułtanek oraz rozdrobnione 1,5 pomarańczy. Następnie wszystko zalewamy wrzątkiem tak, by całość została przykryta wodą. Przykrywamy przykrywką i odstawiamy na 3-4 doby. W tym czasie wywar wyciągnie wszelkie soki z płatków oraz nasiąknie pyłkiem kwiatowym.

Tymczasem trzeba nastawić drożdże winiarskie. Ja nastawiam drożdże w słoiku, wrzucam kilkanaście rodzynków oraz jeden ząbek pomarańczy, reszta wg. przepisu zawartego na opakowaniu drożdży.
Po upływie 3-4 dni, gdy wywar jest już gotowy, należy odcedzić go od materiału. Najprościej można to zrobić wyciskając wywar z płatków. Jak widać na fotografii obok wywar stał się nieco brunatny. Jest to jak najbardziej naturalne. Sok można wyciskać nad sitkiem tak, by zatrzymać resztkę płatków wyciekających z rąk, lecz nie jest to aż tak ważne. Ostatecznie w balonie może się znaleźć nieco płatków. Zanim przystąpimy do odcedzania płatków można nastawić wodę z cukrem. Do 1 litra wody wsypujemy 1,3 kg cukru i co jakiś czas mieszając podgrzewamy na wolnym ogniu aż do przegotowania, poczym syrop odstawiamy do ostudzenia. Syrop musi całkowicie ostygnąć przed wlaniem go do gąsiora. Dobrze jest także zagotować czystą wodę w ilości ok. 2 litrów i ostudzić. Będzie służyć do uzupełnienia zawartości gąsiora.
Po odcedzeniu wywaru wlewamy go do gąsiora. Jak widać na fotografii po lewej wywaru jest ok. 2-2,5 litra w zależności od ilości wody, jaką zalaliśmy płatki. Do gąsiora możemy teraz wlać ostudzony syrop z wody i cukru. Następnie w kubku wlewamy trochę przegotowanej wody (ok. pół kubka) i rozpuszczamy w niej kwasek cytrynowy wraz z pożywką, a następnie wlewamy do gąsiora. Na koniec wlewamy fermentujące drożdże winiarskie (wraz ze znajdującymi się w nich rodzynkami i kawałkami pomarańczy). Tak przygotowany zaczyn - zdjęcie po prawej - odstawiamy na 6-8 tygodni, po których zlewamy gotowe wino do butelek.

...

Gotowe wino zlałem 11 lipca 2007 roku. Z powyższego przepisu otrzymałem 4,5 l wina, co przedstawia poniższa fotografia. Jak widać wino jest bardzo klarowne i ma żółty kolor. Czego nie widać, to smak wina, które co prawda jeszcze nieco trąci surowizną i drożdżami, ale smak jest bardzo dobry, delikatnie słodki. Posmak surowości z czasem (ok. kilku miesięcy) zniknie, a wino nabierze dojrzałego smaku.

gotowe wino z mniszka lekarskiego po 2 miesiącach fermentacji

Życzę udanej fermentacji !


Nowości | Galeria | Elektronika | Praca dyplomowa | Ulubione strony | Fizyka | O sobie | Adam i Ewa | Poezja | Gitara | Wina | Forum | Początek